|
2010-09-08 |
|||||||||
![]() |
|||||||||
![]() |
Szczęść Boże! Moje pytanie dotyczy ostatniego namaszczenia. Czy ten sakrament zachowuje ważność, gdy został udzielony po śmierci np. chłopak uległ wypadkowi nie daje oznak życia podbiega ksiądz udziela ostatniego namaszczenia przybywa lekarz i stwierdza zgon. Z góry dziękuje. Pozdrawiam Tomek Panie Tomku, nie ma takiego sakramentu: „ostatnie namaszczenie”. Owszem, sformułowania czasem potocznie się używa, że jest on niepoprawne. Co więcej – wprowadza pewien niepotrzebny chaos i lęk, ponieważ sakrament ten nie jest pożegnaniem ze światem (spotkałem takie osoby, które odwlekały przyjęcie go w nieskończoność, ponieważ były przekonane, że po jego przyjęciu już będzie koniec). Wręcz przeciwnie: ma osobę chorą światu przywrócić. Poprawna nazwa brzmi: sakrament namaszczenia chorych. Ma on za zadanie wesprzeć chorego w cierpieniu, pomóc mu je zaakceptować, nadać sens etc. Zdarza się, że towarzyszy mu tzw. wiatyk - Komunia św., absolucja i specjalny odpust na godzinę śmierć, gdy rzeczywiście mamy do czynienia z sytuacją, że ktoś umiera. Sakramenty (wszystkie) mogą być udzielane tylko osobom żyjącym. O sakramencie namaszczeniu chorych czytamy w Liście św. Jakuba: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone (Jk 5, 14-15). Zgodnie z duchem Listu św. Jakuba i praktyką pierwotnego Kościoła, sakramentu należy udzielać wiernym, którzy są słabi i z powodu choroby lub starości znajdują się w niebezpieczeństwie śmierci. Dziś także pojawia się coraz częściej opinia, że mogą go przyjmować osoby, które cierpią na różne dolegliwości związane z psychiką, nieumiejętnością zaleczenia duchowych ran itp. Przy ocenie stanu choroby należy kierować się zwykłą roztropnością, niekiedy opinią lekarza. Sakramentu można udzielić choremu np. przed operacją chirurgiczną, ilekroć niebezpieczna choroba jest powodem tej operacji. Mogą go przyjąć także ludzie starsi, których opuściły już siły, mimo że nie przewiduje się ich poważnej choroby. Mogą go także otrzymać chore dzieci, jeżeli mają już przynajmniej ogólną świadomość dokonujących się czynności. Sakrament może być ponownie udzielony, jeżeli chory po jego przyjęciu powrócił do zdrowia lub jeśli w tej samej chorobie stan chorego staje się krytyczny. Podczas udzielania sakramentu namaszczenia chorych kapłan namaszcza czoło i ręce chorego olejem świętym, wypowiadając przy tym słowa: „Przez to święte namaszczenie niech Pan w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego. Amen. Pan, który odpuszcza ci grzechy, niech cię wybawi i łaskawie podźwignie. Amen”. Co do pytania postawionego przez Tomka: bywa, że nie ma pewności, czy dana osoba żyje. Zewnętrzne znaki mogą wskazywać, że już nie żyje, medycyna jednak podpowiada, że nawet jakiś krótki czas po ustaniu akcji serca jeszcze jakiś czas człowiek odbiera zewnętrzne impulsy, słyszy, myśli (jego mózg żyje). Wówczas udziela się rozgrzeszenia, ewentualnie namaszcza warunkowo ("... jeśli mnie słyszysz i jeśli chcesz, jeśli żałujesz za grzechy, ja odpuszczam ci je w imię Ojca, i Syna.......") Czy jest on ważny wtedy - nie wiemy tego - Pan Bóg to wie. Jemu pozostawiamy decyzję. I na koniec jeszcze jedna uwaga. Bywa, że moment, by wezwać kapłana do domu chorego, by mógł się wyspowiadać, przyjąć Komunię św., sakrament namaszczenia chorych jest odwlekany w nieskończoność. Potem, gdy czas się dramatycznie kurczy (spotkałem się z sytuacją, że już po śmierci) biegnie się po księdza. Niestety, nie zawsze udaje się mu zdążyć… Wniosek jest prosty: nie trzeba czekać tak długo, bo może być za późno. ks.Paweł Siedlanowski, xps@siedlce.net |
|
|||||||
|
Wszelkie prawa zastrzeżone, Siedlce, 2005 |
|||||||||