2010-09-08

MENU

Główna
Homilia niedzielna
Serwis aktualności
Informacje diecezjalne
Wszystko o parafii
Kancelaria parafialna
Zapowiedzi przedślubne
Historia
 
Neokatechumenat
Pielgrzymkowa piątka
Grupy i stowarzyszenia
Chór parafialny
Ministranci
Punkt charytatywny
 
Benedykt XVI w Polsce
Formacja
Konferencje
Program duszpasterski
Poradnia małżeńska
Czytelnia
Zapytaj księdza
 
Foto-kronika wydarzeń
Warto zajrzeć
Galeria zdjęć
Kontakt
 

 Zapytaj księdza


 
Bog winny zła świata? Jak traktować nową inicjatywę medialną pt. Oceń Boga?

Jeden z moich znajomych po powrocie z Mszy św. tydzień temu wysłał maila z pytaniem: skoro Jezus był w stanie uciszyć wzburzone fale, dlaczego nie powstrzymał tsunami, które w 2004 r. zabiło prawie 300 tys. mieszkańców Indonezji? Dobrze go znam i spodziewam się, że dziś dostanę kolejne: skoro Chrystus sprawił, że została przywrócona do życia dwunastoletnia dziewczynka, córka Jaira, to czy wybierze się On dzisiaj na popołudniowy spacer po szpitalnych oddziałach onkologii dziecięcej i także uzdrowi przebywających tam pacjentów?


Jakiś czas temu pojawiła się strona internetowa (www.Ratethegod.com – w tłumaczeniu dosłownym: „oceń Boga”; doczekała się polskiej wersji), na której Panu Bogu można wystawić cenzurkę i przyznać punkty w skali od minut pięciu do plus pięciu. Odwiedziło ją już ponoć ponad 700 tys. internautów. Pan Bóg „punktuje” dodatnio, gdy oceniającemu udaje się kupić nowy samochód, dostać lepszą pracę, umówić na wymarzoną randkę. Godindeks „zniżkuje” po trzęsieniu ziemi, wypadku lotniczym, ale też po słabo zdanej maturze, otrzymanym mandacie, po wyrwaniu zęba bądź złym dniu w pracy... Zakres wypowiedzi jest ogromny. Ich temperatura także. „Czy ty w ogóle mnie słyszysz?” – pisze rozzłoszczony (nie wiemy czym) internauta i „wlepia” Stwórcy maksimum ujemnych punktów. Ktoś inny jest łagodniejszy: przyznaje Bogu „tylko”minus trzy za kryzys światowy. Pośród 60 tys. wpisów, jakie pojawiają się codziennie na stronie, dominują oceny wcześniej przedstawianych Bogu spraw do załatwienia, ewentualnie pretensje, że nie spełniły się marzenia, a rzeczy nie ułożyły się tak, jak to zostało zaplanowane.
Przyzwyczailiśmy się co coraz to nowych inicjatyw, które za nic mają szacunek do Osób, wartości, które z założenia nie powinny stawać się przedmiotem zabawy, elementem gdy, czy najzwyczajniej w świecie naruszają powszechnie obowiązujące zasady dobrego smaku. Niestety, przywykliśmy też już do obojętności i bierności, z jakimi ludzie wierzący je traktują. Zakładając, że autorami wpisów w zdecydowanej większości są ludzie ochrzczeni, Projekt RatetheGod pokazuje także jeszcze coś bardzo ważnego, a zarazem niepokojącego: jak bardzo jesteśmy przesiąknięci zasadami komercji, która gwałtem wdarła się na teren religii, uprzedmiotawiając istniejące w niej zasadnicze relacje, zamieniając ją w koncert życzeń, ewentualnie kącik skarg i wniosków. Coraz bardziej umyka coś tak bardzo istotnego, że nowej sytuacji nie może być w ogóle mowy o wierze. Współczesna odmiana pogaństwa polega na tym, że owszem, w mniejszym lub większym stopniu przyjmuje się prawdę o istnemu Boga, ale zarazem odrzuca się koncepcję życia, jaka jest zapisana w Ewangelii. Do zaakceptowania jest Jezus – cudotwórca, lekarz, Ten, który jest w stanie zaradzić problemom głodu, ale już nie jako Ktoś, który przyjmuje krzyż, każe przebaczać, zdecydowanie piętnuje grzech. Wprowadza w dotychczasowy sposób kadrowania świata zupełnie nowy wymiar. Taki Bóg jest groźny. Przekonała się o tym angielska pielęgniarka Helen Flatter. Zwolniła się z pracy po tym, jak przełożony nakazał, aby zdjęła z szyi krzyżyk, ponieważ może on być "siedliskiem infekcji" i "potencjalną bronią”. Rok temu inna pielęgniarka, Caroline Petrie, opiekując się pacjentką w jej domu, wyraziła chęć pomodlenia się za jej zdrowie. Pacjentka poskarżyła się placówce na swą opiekunkę, wobec której wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Agresja wobec chrześcijaństwa (często mająca za sobą rozstrzygnięcia prawne), z jaką mamy dziś do czynienie, wynika właśnie z lęku. Jest egoistyczną próbą ochrony własnego „stanu posiadania”, złudzenia, że jest się panem świata.
Nie dziwią zatem pretensje mojego przyjaciela, użytkowników portalu Ratethegod, ponieważ wynikają one z przyjęcia zupełnie innej od ewangelicznej logiki. Nie ma punktu stycznego, ponieważ pomiędzy obiema liniami dowodzenia istnieje mur nie do przebycia. Jego imię brzmi: ja.
„Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić” – pisze św. Paweł. Ludzki sposób na życie jest dokładnie odwrotny: to nieustanne parcie wzwyż, chęć dominacji! Chrystus odwrotnie – uniża się. Staje się sługą sług. I to jest centrum koncepcji życia, jaka powinna cechować chrześcijan – naśladowców Jezusa. Uniżenie Boga polega też na tym, że nie wchodzi On w przestrzeń ludzkiej wolności, nie uzurpuje sobie prawa do tego, aby nas wyręczać. Nie zamierza ziemi czynić rajem, bo nie ona jest Domem człowieka. Nie pojawił się na świecie jako rewolucjonista, nie wyleczył wszystkich z chorób, nie rozwiązał wszystkich naszych problemów. Przeciwnie: sam stał się bezradny, dał się ukrzyżować, aby poddając się logice nienawiści, raz na zawsze ją przekroczyć i skruszyć bramy śmierci. W Nim życie objawiło się w całej pełni. W Krzyżu wszelkie cierpienie, ludzka niemoc, jakakolwiek by nie była, nabierają nowego znaczenia. Nie przestają istnieć, jak by tego chciało wielu, ale zyskują sens.
Czy Jezus wybierze się dziś z wizytą na odziały onkologiczne całego świata? Czy schyli się, by wejść pod namioty tych, którzy po kataklizmie nie zdołali jeszcze odbudować domów? Zasiądzie przy stole razem z rodzicami, którzy miesiąc temu pochowali swojego syna? Nie. Dlaczego?
Bo Ona tam od dawna jest…

 

 Inne pytania


ZAPYTAJ KSIĘDZA


Na pytania i wątpliwości pytających odpowiada ks. Paweł Siedlanowski
xps@siedlce.net


FOTO-KRONIKA




Droga Krzyżowa ulicami osiedla 2009
 zobacz

WARTO ZAJRZEĆ





Wszelkie prawa zastrzeżone, Siedlce, 2005