|
2010-09-08 |
|||||||||
![]() |
|||||||||
![]() |
Co Kościół mówi na kolczykowania się? Czy jest to grzechem, czy jest zabronione itd.? W szczególności interesuje mnie kolczykowanie języka. Proszę o odpowiedź. Na początek cytat z forum internetowego: Pytanie: Był ktoś z Was u Komunii z kolczykiem w języku? Ciekawa jestem jak zareagował ksiądz… Odpowiedź: Myślę że się już przyzwyczaili:-) Fakt, coraz częściej zdarza się widzieć młode osoby (panów i panie – w świecie dziwactw od dość dawna już panuje „równouprawnienie”) z kolczykiem w języku. Czy przyzwyczailiśmy się do tego, że metalowe kółko nie tylko już zdobi ucho (co w naszej kulturze jest popularną, konwencjonalną okrasą kobiecości, spotykaną od wieków – nie jest, jak myślę, żadnym problemem estetyczno - etycznym) ale błyska w języku, w nosie, pępku? I tak, i nie. Pierwszą reakcją konwencjonalnie myślącego człowieka, widzącego np. przekłuty język, jest pytanie: po co to? Ja tego pewnie nigdy do końca nie zrozumiem - ktoś, kto decyduje się na tak szczególną (i bolesną?) ozdobę, z pewnością ma swoje racje. Ma do tego prawo. Posiada swoją wizję estetyki, pomysł na jak najlepszą prezentację siebie, swojego wnętrza. OK. O gustach się nie dyskutuje. Przypatrzmy się zatem faktom. Sposób na autokreację Piercing, czyli umieszczanie kolczyków w wargach, na języku, w brwiach, pępku, tatuaże na brzuchu, torsie i ramionach itd. cieszy się w Polsce coraz większym powodzeniem. Według szacunkowych danych już koło trzech milionów Polaków uległo tej niezwykle ryzykownej modzie. Ryzykownej, bo wedle opinii ekspertów prawie połowa wykonywanych zabiegów piercingu i tatuażu grozi powikłaniami. - Najczęściej powstają podrażnienia i zapalenia skóry, stany zapalne jamy ustnej, alergie i grzybice, zniszczeniu ulega szkliwo nazębne (kolczyk podczas mówienia uderza w zęby), ale zdarzają się również nowotwory złośliwe skóry - alarmują specjaliści europejskiej komisji zdrowia. Najbardziej niepokojące są zakażenia żółtaczką wszczepienną, HIV. Piercing i tatuaż mogą wywołać również ropień piersi (przekłuty sutek) i powodujące niepłodność zapalenie miednicy u kobiet (kolczyk w pępku) oraz bakteryjne zapalenie wsierdzia (infekcję wewnętrznej powierzchni serca i zastawek). Nie chroni przed tym nawet wykonanie zabiegu w specjalistycznym gabinecie. Dlaczego ludzie (zwykle młodzi, ale nie tylko) sięgają po tak szczególny sposób zdobienia swojego ciała? Fora internetowe pękają w szwach od argumentacji. Piercing fascynuje, jest sposobem na poprawienie samopoczucia, przyciągnięcie uwagi innych. Większość kolczykujących się uznaje go za sposób autokreacji, wyrażenia filozofii i stylu życia. Bywa, że w ten sposób szuka się akceptacji u innych, wsparcia w procesie dowartościowania siebie w oczach innych. Uczestnicy dyskusji podkreślają, że kolczyk daje poczucie dopełnienia, bycia bardziej realnym. Jest również sposobem na przełamanie strachu przed bólem, sprawdzeniem granic własnej wytrzymałości. Wstyd zwykle nie pozwala pisać o powikłaniach i infekcjach. O tych jest niewiele wzmianek. Nie lubimy przyznawać się do porażki… Problem emocji? Rzadko na forach pojawia się jednak coś, co niepokojąco jawi się jako istota problemu. O tym internauci wolą nie pisać. Okazuje się bowiem, że często podłoże decyzji o założeniu kolczyków (tatuażu, samookaleczeniu) ma znacznie głębsze uzasadnienie. Światowej sławy psychiatra Carl Liebermann, komentując zjawisko piercingu, powiedział: „Ludzie pragną zaspokoić potrzebę bycia kimś innym, specjalnym, oryginalnym, ale przekłuwanie różnych części ciała na pewno im w tym nie pomoże. Nie dający się opanować ból emocjonalny zamieniają na ból fizyczny. To tylko odsunięcie problemu, który po pewnym czasie zdwojoną siłą powróci”. Zdecydowana większość chorób cywilizacyjnych, takich jak: alkoholizm, narkomania, pedofilia, posługiwanie się przemocą itd. ma swoje korzenie m.in. w nieumiejętności radzenia sobie z emocjami. Tempo i coraz większa płycizna życia dopełniają reszty. Wielu ludzi, na co dzień uśmiechniętych i stwarzających pozory normalności, tak naprawdę skrywa w sobie wielki ból samotności. Radzi sobie z nim do czasu. Wcześniej czy później emocje eksplodują, zmiatając z powierzchni dotychczasowy świat. Stawiam zatem tezę: czy widok zakolczykowanego dziecka nie powinien być pierwszym znakiem dla rodziców, wychowawców, że coś się z nim niedobrego dzieje? Że gdzieś iskrzy na linii emocji? Że nie radzi sobie ono ze swoim wnętrzem? Owszem, może to być, choć nie musi, znak fałszywy. Zawsze jednak lepiej jest zapobiegać, niż potem leczyć. Świątynia Ducha Świętego Co Kościół mówi na temat piercingu? Póki co, nie doczekaliśmy się wypowiedzi, które w bezpośredni sposób wyjaśniałyby wspomnianą kwestię – chyba jednak też i nie ma takiej potrzeby. Szkodliwość praktyki, a co za tym idzie, rozstrzygnięcie problemu czy jest ona grzechem, czy nie, jest wprost proporcjonalna do stopnia, w jakim zostało naruszone V przykazanie Dekalogu. Mówi ono o obowiązku zachowania szacunku wobec własnego ciała, zakazuje wszelkiej autodestrukcji. Pod ocenę moralną podpadają wszelkie działania, które prowadzą do jego okaleczania, bądź narażają na szwank zdrowia i życie. Św. Paweł przypomina, że ludzkie ciało jest świątynią Ducha świętego (por. 1Kor.6,19-20) i nie wolno go lekkomyślnie bezcześcić. Prawdę tę na wiele sposobów wyraża też Kościół. Problematyczne jest noszenie kolczyków w kształcie krzyża. Raczej nie jest to wyznanie wiary – szacunek wobec zasad wyznawanych przez siebie i innych domaga się pozostawienia pewnej przestrzeni, która jest zarezerwowana dla sacrum. Nie wolno jej bezkarnie deptać. Kwestię tę reguluje II przykazanie Dekalogu. Czy udzieliłbym Komunii św. komuś, kto ma kolczyk w języku? Tak. Estetyka jest sprawą bardzo indywidualną (choć też regulowaną przez normy kulturowe, tradycję) i trudno tylko na podstawie jednego drobiazgu wysnuwać daleko idące wnioski. Nie sądzę, aby Panu Jezusowi w jakikolwiek sposób przeszkadzał kolczyk w języku. Postawiłbym jednak pytanie: dlaczego? I spróbowałbym razem z tą osobą poszukać odpowiedzi. To lepsze niż krzyk i poszturchiwanie ze strony tych, którzy „wiedzą lepiej”. Może w taki sposób dałoby się uratować czyjeś życie? |
|
|||||||
|
Wszelkie prawa zastrzeżone, Siedlce, 2005 |
|||||||||